Wyświetlam 1 - 2 z 2 notek

Galapagos

  • Napisane 30 czerwca 2012 o 20:00

Wbrew  egzotycznemu tytułowi zacznę bardzo lokalnie. Notka ta pojawia się przede wszystkim z trzech powodów. Po pierwsze jakieś dwa lata temu miałam przyjemność zetknąć się osobiście z Wrocławskim Teatrem Pantomimy, zarówno zapoznając się z ich repertuarem jak i w jakiś sposób go tworząc. Wrażenia są niesamowite do dzisiaj, dlatego też boli mnie fakt, że teatr, który ma co prawda specyficzną estetykę i jest trudny w odbiorze, jednak stanowi swoisty fenomen, jest jednym z najlepszych u nas w kraju, jest bardzo niedoceniany, zapominany, a co najgorsze w ogóle nie znany szerszej publiczności. Po drugie, ostatnio znowu brałam udział w projekcie prowadzonym przy WTP i był to warsztat pisania recenzji. Mam nadzieję, że będzie ona niezła, ale przede wszystkim, że w jakimkolwiek stopniu przybliży spektakl.
Ostatni powód jest bardzo prozaiczny – wciąż nie mam komputera, nie mogę długo pisać, zatem posiłkuję się materiałem, który już mam.

Tak czy inaczej, każdego kto mieszka we Wrocławiu i każdego, kto kiedykolwiek tu zawita serdecznie zapraszam do Teatru Pantomimy. Moim zdaniem najlepszym ich przedstawieniem jest „Gastronomia”, niestety w tym sezonie chyba nie było jej na afiszu. „Galapagos” niedawno powróciło i z pewnością będzie wiele okazji żeby jeszcze je obejrzeć.

„GALAPAGOS”

Reżyseria: Aleksander Sobiszewski

Prapremiera: 14 grudnia 2007
Historia Galapagos, czyli o jaszczurach bardziej ludzkich niż nie jeden człowiek.

Wrocławski Teatr Pantomimy, pod wodzą Aleksandra Sobiszewskiego po raz kolejny podjął próbę opowiedzenia historii tragicznej, umieszczając ja w scenerii thrillera i oparach absurdu. Po raz kolejny swoją milczącą opowieścią wywołał większe emocje, niż mądre słowa wybitnych umysłów. Warto zobaczyć co z tego wszyło.
Na wstępie witają nas imponujących rozmiarów legwany, rozłożone na samym środku sceny – domowym terrarium, wokół którego toczy się cała akcja. W tym momencie należy oddać hołd zarówno scenografom – Aleksandrze Stawik i Michałowi Draczowi, którzy stworzyli ponad dwumetrowe, szczegółowe kostiumy, jak i aktorom – Katarzynie Sobiszewskiej, Arturowi Borkowskiemu oraz Radomirowi Piorunowi, którzy w nie przyodziani odegrali swoje role niezwykle precyzyjnie.
Mimo tego, że od początku całą naszą uwagę skupiają jaszczury, głównym bohaterem jest skryty i wyobcowany Syn (Mariusz Sikorski), który wydaje się dobrze czuć tylko wśród swoich gadzich przyjaciół. Jego rodzice, czyli Matka (Anna Nabiałkowska) i Ojciec (Krzysztof Roszko), wyglądają jak stare, znudzone sobą i zobojętniałe na wszystko małżeństwo, które nie czuje żadnego związku ze swoim zdziwaczałym dzieckiem. Między nimi również nie widać żadnego związku emocjonalnego czy uczuciowego.
Jedną z ciekawszych scen w „Galapagos” jest ta, w której właśnie Matka,pozbawiona wsparcia męża, sprząta zawładnięte przez gady mieszkanie. Precyzyjne ruchy, przedstawiające typowe czynności, które wykonujemy w domu – wycieranie kurzy, zamiatanie, wycieranie naczyń, mycie podłogi, a także te niecodzienne, z którymi nie każdy z nas spotka się w codziennym życiu, jak przeganianie uporczywego indyka czy kontakt z jaszczurami; dopełnione są dramatycznym utworem „Mea culpa” Edith Piaf.  Zgarbiona, zaniedbana kobieta, z odrostami, w wyciągniętych, starych, ubraniach, śpiewa w głos smutną piosenkę, tworząc w ten sposób obraz nieszczęśliwego człowieka żyjącego wśród obcych sobie ludzi, którzy powinni być najbliższymi sobie osobami, a w gruncie rzeczy jedyne ludzkie uczucia okazują jaszczurkom. Możliwe, że kobieta właśnie o to się obwinia. jest to jeden z najbardziej dramatycznych momentów tego spektaklu.
Na uznanie zasługują również pływaczki, czyli Agnieszka Kulińska i Paulina Jóźwin, które zadziwiają precyzyjnością ruchów, tworząc niesamowity efekt.
Również scena, w której wraz z Synem, tworzą miłosny trójkąt, w którym mężczyzna nie umie się odnaleźć i wygląda na zupełnie niezainteresowanego, dodaje tragizmu do wszystkich ludzkich postaci – nawet w momencie zbliżenia są sobie zupełnie obcy.
Gdy na scenie i wśród widzów rośnie smutek, reżyser postanawia przełamać to wszystko ironią i odrobiną absurdu, zatem trzymający się do tej pory na uboczu ptak (Zbigniew Szymczyk) zaczyna tańczyć i śpiewać do muzyki rockowej, tancerka (Alina Szymczyk) prowadzi defiladę, aż w końcu Matka i Ojciec sprawiają sobie nietypowy posiłek.
Wszystkimi akcentami humorystycznymi Sobiszewski pokazuje nam, jak zbyt szybko popadamy w egzaltację i traktujemy wszystko zbyt serio. Zmusza nas także do namysłu czy słusznie zamartwiamy się pewnymi sprawami, które czasami należy potraktować z przymrużeniem oka. Pomaga uświadomić sobie, co tak naprawdę oddala nas od innych ludzi i jak łatwo jest to zmienić. Po raz kolejny próbuje w pewien sposób uzdrowić kawałek świata.
W końcu, po raz kolejny, trafił do widzów i kolejna próba zakończyła się sukcesem.

 

 

 

 
I na koniec odkrycie muzyczne ostatnich dni.

„o tym jest ta piosenka, o tym i o niczym no i o tym, co mnie nie dotyczy”

  • Napisane 22 czerwca 2012 o 16:13

Uwielbiam pisać o wszystkim i o niczym. Kiedy byłam mała zakładałam mnóstwo blogów na każdy temat. Mam nadzieję, że żaden z nich już nie istnieje, bo wolę nie wiedzieć, co wtedy wymyślałam.
Tym razem chciałabym pisać o tym, co lubię czytać, oglądać, czasami o tym, co słuchać. Z góry szczerze przyznaję, że na niczym specjalnym się nie znam, ale po prostu chcę się dzielić moimi wrażeniami i dowiedzieć się czegoś o Waszych.
Mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze, bo nie mam kompletnie pojęcia jak teraz należy zająć się blogiem od strony technicznej, ale wszystko przyjdzie z czasem.
Kiedy odzyskam swój komputer podzielę się z Wami kilkoma przemyśleniami na temat ulubionych książek oraz ostatnich spektakli, na których miałam przyjemność być. Tymczasem, na dobry początek wrzucam stary, dobry kwestionariusz Prousta. Żeby trochę się poznać, poza tym uwielbiam go, gdyż kojarzy mi się ze „złotymi myślami”, które w podstawówce miał chyba każdy i które były prawdziwą skarbnicą wiedzy :)

Główna cecha mojego charakteru: skrytość

Cechy, których szuka u mężczyzn: siła charakteru, oddanie, odwaga, zdecydowanie

Cechy, których szukam u kobiety: mądrość, wrażliwość, solidarność

Co cenię najbardziej u przyjaciół: oddanie

Moja główna wada: lenistwo

Moje ulubione zajęcie: jedzenie, czytanie, słuchanie muzyki

Moje marzenie o szczęściu: miłość

Co wzbudza we mnie obsesyjny lęk: agresja, wrzaski znienacka

Co byłoby dla mnie największym nieszczęściem: zupełna samotność

Kim (lub czym) chciałabym być gdybym nie była tym, kim jestem: pielęgniarką, zakonnicą

Kiedy kłamię: kiedy uważam, że to lepsze od prawdy, a tak jest bardzo często

Słowa, których nadużywam: „w ogóle”, „w sumie”

Ulubieni bohaterowie literaccy: Eberhard Mock, Hania Bania

Ulubieni bohaterowie życia codziennego: każdy dobry człowiek, który potrafi wyzbyć się egoizmu

Czego nie cierpię ponad wszystko: egoizmu

Moja dewiza: Peace&love, Primum non nocere

Dar natury, który chciałabym posiadać: czytanie w myślach, teleportacja

Jak chciałabym umrzeć: tak jak bohaterowie „Pamiętnika”

Obecny stan mojego umysłu: spokojny

Błędy, które najłatwiej wybaczam: popełnione niechcący, nieświadomie, po których „sprawca” czuje się źle i otwarcie się do tego przyznaje

Pozdrawiam i gorącego weekendu życzę!

Akne M.


  • RSS